piątek, 12 października 2012

"Is this the end of our friendship."



“Is this the end of our friendship.”

Koniec sierpnia szybko zleciał i trzeba było niestety wracać do szkoły. Każdy dzień spędzałam z Rossem. Sara wróciła do Londynu, a ja zostałam tylko z moim głupim bratem, mamą i tatą. Wszystko miało być jak dawnej, czyli chodzenie do szkoły i wracanie do domu. I tak przez cały rok, aż do wakacji. Leżałam na łóżku z laptopem, kiedy dostałam SMS’a jak zwykle od tej samej osoby. Od Rossa, napisał <Musimy koniecznie się spotkać, może przyjadę po ciebie i pojedziemy w jakieś ustronne miejsce żeby pogadać .ROSS> TO nie wróżyło nic dobrego, mam nadzieję że nic się nie stało. Był to ostatni dzień wakacji i mama z tatą wybrała się na zakupy, a Max poszedł do kolegi, więc byłam sama. Zostawiłam na drzwiach karteczkę. „Wyszłam załatwić ważną sprawę, nie czekajcie na mnie z kolacją, zjem na mieście. Wrócę wieczorem, Maja”.
Ross czekał na mnie w swoim żółtym sportowym samochodzie.
- Cześć, o co chodzi? – zapytałam zaniepokojona.
- Musze ci coś powiedzieć, ale nie tutaj. – powiedział smutny.
Wyczuwałam napięcie, bałam się tego co zaraz usłyszę. Jechaliśmy jakieś dobre pół godziny, kiedy samochód się zatrzymał. Była to czysta łąka z małym stolikiem po środku. Wysiedliśmy i usiedliśmy przy stoliku. Zaczęliśmy rozmowę.
- A więc? – powiedziałam na początek.
- Mam ci coś smutnego do powiedzenia. – odpowiedział. –moi rodzice postanowili powrót do domu.
- Co? To ty tu nie mieszkasz?
- Nie mówiłem ci że to dom na wakacje?
- Nie, bo znamy się niecałe 3 tygodnie, pamiętasz?
- Ah, no tak. Więc możemy tu zostać pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Że w jakieś szkole znajdzie się miejsce dla 5 osób.
- Może w mojej.
- Chcesz chodzić ze mną i z moim rodzeństwem do szkoły?
- Czemu zadajesz głupie pytania?
- No nie wiem, a inna opcja jest taka że przyjedziemy tu dopiero za rok.
Co za pech, nie wytrzymam tyle bez niego, i on beze mnie chyba też.
- Może pogadamy z twoimi rodzicami? – zaproponowałam.
- Ok, ale teraz nie ma ich w domu, będą wieczorem.
- Ok., ale zrobię to dla ciebie pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Że teraz zabierzesz mnie na kolacje.
- Eee? To ma być randka?
- Nie po prostu jestem głodna, ale jak ty wolisz.
- Wiesz… - zastanowił się chwilę – może to trochę za wcześnie.
- Chyba tak.
Wziął mnie za rękę i pojechaliśmy do najbliższej restauracji. Usiedliśmy przy wolnym stoliku na dworze. Ja zamówiłam sobie sałatkę grecką i colę, a Ross to samo, chodź długo nie mógł się zdecydować. Po kolacji pojechaliśmy do niego, a jego cała rodzina była już w domu.
- Dzień dobry. – powiedziałam wchodząc do salonu.
- Dzień dobry słońce,  ty pewnie jesteś przyjaciółką Rossa? – powiedziała jego mama.
- Tak, jestem Maja. – powiedziałam.
- Ja jestem Stormie Lynch. – przedstawiła się – a to mój mąż Mark Lynch.
- Mamo, tato gdzie są wszyscy? – zapytał się Ross – musimy z wami porozmawiać.
- Pakują się. – odpowiedziała Stormie.
 - I właśnie tego się obawiałem. – mruknął blondyn i opadł na kanapę załamanymi rękami. Usiadłam koło niego i się do niego przytuliłam, a on odwzajemnił ten gest.
- O co chodzi synku? – zapytała zaniepokojona pani Lynch.
- Chcielibyśmy porozmawiać z państwem o tym wyjeździe. – powiedziałam, a chłopak poszedł wolnym krokiem na górę.
- Co mu się stało, słońce? – zapytała jego mama.
- Ross bardzo przeżywa ten wyjazd, z mojego powodu. Bardzo się zaprzyjaźniliśmy i… - nie dokończyłam.
- …Ross teraz nie chce wyjechać? Myślę że ty też nie chcesz żeby on wyjeżdżał. – mówiła.
- Tak, też go bardzo lubię, a rok bez niego to tak jakby świat miał się skończyć.
- A więc?
- Ross mi powiedział że nie wyjedziecie stąd jak cała czwórka łącznie z Ratliffim będą mogli chodzić tu do szkoły.
- Tak to prawda, tylko że…
-… Niech się pani nie martwi, u mnie w szkole są wolne miejsca i dyrektor nie będzie miał nic przeciwko pięciu nowym uczniom. – uśmiechnęłam się lekko, zadowolona ze swojej wypowiedzi.
- Dzieciaki chodźcie na dół! Musimy porozmawiać! – krzyknęła Stormie stojąc przy schodach.
- Cała czwórka zbiega na dół, jak stado słoni i usiedli na kanapie, oczywiście mój blondynek koło mnie.
- Posłuchajcie mnie dzieci, Maja powiedziała że możecie chodzić tu do szkoły, bo są wolne miejsca. – zaczęła mama rodzeństwa.
- Suuuppperrr! – wykrzyknęło rodzeństwo.
Ross złapał mnie lekko za rękę i zabrał na taras.
- Jak zdołało ci się ich nakłonić? – zapytał mnie.
- Nijak, wystarczyła rozmowa. – powiedziałam dumnie uśmiechając się do chłopaka. On mnie mocno przytulił szepcząc mi do ucha – Jesteś najlepszą dziewczyną jaką kiedykolwiek poznałem.
- Dzięki za szczery uścisk, ale możesz mnie już puścić bo nie mam powietrza! – odpowiedziałam.
Wróciliśmy do salony, pożegnałam się i wyszłam z Rossem na dwór. Trzymając mnie za rękę, odprowadził mnie pod sam dom, na pożegnanie przytulając i jeszcze raz dziękując. Weszłam do domu, wszyscy siedzieli na kanapie nawet nie zwrócili na mnie uwagi. Gdy usiadłam na łóżku dostałam SMS’a od blondyna <Jesteś najlepsza, kocham cię>. Uśmiechnęłam się i odpisałam <To nie tylko moja zasługa, twoja też. Ja ciebie też :**>. Poszłam do łazienki by wziąć kąpiel, przecież jutro ważny dzień. Już nie mogłam się doczekać aż zobaczę Rossa w szkole.
***
Przepraszam za zmianę bo ankieta miała być dziś ale będzie we wtorek!
jak się podoba?

8 komentarzy:

  1. Oo.. Jak słodko ;3. Cały czas się uśmiechałam czytając ten rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki :) Mam nadzieję że niedługo będzie jeszcze lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A kiedy nowy rozdział? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jutro :)
    Wstawiam systematycznie co 2 dni, a co dzień piszę nowy i zapisuję na pulpicie żebym nie musiała pisać na bieżąco :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja postanowiłam założyć dzisiaj bloga :). Jeszcze teraz nie dodam rozdziału, ale niedługo powinien się pojawić. Mam nadzieję, że będziesz go odwiedzała? I, że może czasem pomożesz mi troszkę w moich historiach? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Spoko jasne chętnie :)
    to moje gg pisz tam o pomoc ;) 44279225
    oh, i daj adres :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Okej, wielkie dzięki ;*
    www.bettertogether.crazylife.pl ale jak narazie zrobiłam tylko nagłówek ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Jej jak super słodko <3 A to pod koniec >...Kocham cię< to było świetne normalnie idealne!
    ~Meg.

    OdpowiedzUsuń